Pietà

 Pietà – przedstawienie Marii z ciałem Chrystusa na kolanach. Nazwa pochodzi od łacińskiego pietas – litość, pobożność, oddanie i miłość. Motyw pojawił się w sztuce ok. roku 1300, a jako osobny temat zaczął być popularny pod koniec XV w. i jako taki nie miał poprzedników w sztuce antycznej czy bizantyjskiej. Przedstawienia malarskie bardziej popularne były w środowisku Italii, natomiast rzeźbione w niemieckim.

Proste? Niekoniecznie. Można by rzec Pietà jaka jest, każdy widzi, ale im bardziej zagłębiałam się ostatnio w temat, tym więcej pojawiało się niespodzianek. Ten dobrze wszystkim znany motyw stwarza trudności już przy określeniu jego pochodzenia, a kolejne komplikacje pojawiają się kiedy okazuje się, że Pieta może mieć wiele twarzy.

Godzinki (LUL MS.2.8 fol.18r), Francja, k. XV w.

Okoliczności wykształcenia się tematu Piety nie zostały jednoznacznie określone. Najpopularniejsze są trzy teorie. Pierwsza wywodzi Pietę z literatury lirycznej, epickiej i mistycznej – opowieści o cierpieniu Marii pojawiały się w niej często, wspomnieć można choćby Tractatus de planctu Beatae Mariae Virginis Bernarda z Clairvaux z XII w. Według teorii drugiej Pietà ma związek ze scenami Opłakiwania i jest ich zredukowaną wersją. Teoria ta zakłada bądź utożsamianie Piety ze sceną Opłakiwania, bądź wywodzenie się Piety z literackich źródeł Opłakiwania (np. bizantyjskie Treny), bądź powstanie Piety w wyniku wyizolowania się Maryi z Chrystusem z tej wieloosobowej sceny. Teoria trzecia widzi w Piecie przekształcenie przedstawienia Marii siedzącej z Dzieciątkiem na kolanach. Daje tu o sobie znać średniowieczne zamiłowanie do łączenia i zestawiania przeciwieństw (popularny był np. motyw Marii przyrównującej martwe ciało Chrystusa do jego ciała niemowlęcego).

Giotto, Opłakiwanie, Kaplica Scrovegni, 1304-1306.

Można wyróżnić kilka rodzajów piet. Istnieje nawet ścisła datacja dla poszczególnych typów, jednak obecnie uznaje się ją za przestarzałą.

Typ wczesny / schodkowy – pocz. XIV w. Maria przedstawiona jest jako starsza, ma ostre rysy i grymas na twarzy, często jest mocno przechylona. Sztywne, wychudzone ciało Chrystusa układa się schodkowo, dobrze widoczne są na nim ślady męki. Przedstawienia tego typu mają surowy i ascetyczny charakter.

Pietà z Lubiąża, 1360-70.

Pietà Roettgen, ok. 1325.

Pieta corpusculum – poł. XIV w. Ciało Chrystusa jest pomniejszone do wymiarów dziecięcych, co ma w mistyczny sposób łączyć Jego narodziny i śmierć. Typ ten jest stosunkowo rzadki i może sprawiać problemy przy klasyfikacji – nie zawsze wielkość ciała Chrystusa jest wynikiem programu ideowego, czasem to po prostu nieporadność artysty. Dalej widoczny jest ból Marii i znaki męki Chrystusa.

Pietà niemiecka, 1375-1400.

Typ horyzontalny / Piękna Pietà - XIV / XV w. Typ ten związany jest z kanonem Pięknych Madonn – Maria przedstawiona jest jako młoda i piękna kobieta o delikatnych rysach i pełnej twarzy. Ciało Chrystusa ułożone jest horyzontalnie i sztywno wyprężone, wszelkie ślady męki są zminimalizowane. Delikatne gesty i bogato drapowane tkaniny łagodzą wymowę motywu. W porównaniu do innych piet wykonanych w drewnie, do tych używano głównie kamienia.

Pietà, Bazylika Mariacka w Gdańsku

Křivákova Pieta, 1390-1400.

Typ awinioński – 2 poł. XV w. Maria siedzi prosto, na jej twarzy widoczne jest opanowanie i refleksja. Ciało Chrystusa jest silnie zwrócone ku widzowi, tors spoczywa ciężko na kolanach Marii, nogi zwisają bezwiednie. Nazwa pochodzi od malowanej Piety z Awinionu przypisywanej Enguerrandowi Quarton.

Pietà, Szwabia, ok. 1500.

Enguerrand Charonton, Pietà de Villeneuve-lès-Avignon, ok. 1460.

Typ Piety z Chrystusem leżącym u stóp Marii z głową opartą o jej kolana – pocz. XVI w.

Pietà z kościoła św. Jakuba w Norymberdze, 1512.

Między ostatnimi typami można dostrzec jeszcze parę typów przejściowych, jednak różnią się takimi niuansami, że w praktyce ciężko przypisać do nich dzieła są to typ przekątniowy i typ z kompozycją wpisaną w  ścisły trójkątny kontur. Dodatkowo można wyróżnić Pietę radosną – na twarzy Marii gości promienny uśmiech. Ciało Chrystusa ma w tym przypadku wymiar jedynie symboliczny, a Maria raduje się ze zbawienia dokonanego przez ofiarę je syna.

 

Literatura:

L. Kalinowski,Geneza Piety średniowiecznej [w:] „Prace Komisji Historii Sztuki”, 10, 1952

M. Piwocka, Pieta w polskiej rzeźbie gotyckiej [w:] „Nasza przeszłość. Studia z dziejów Kościoła i kultury katolickiej w Polsce”, XXIV, 1966

The Encyclopedia of Sculpture, t. 3, red. A. Boström, NY-London, 2004

 

k.

Wyniki Konkursu

Codex_Manesse_(Herzog)_von_Anhalt

Turniej rycerski, Codex Manesse

Dziś o godzinie dziesiątej (w przerwie wykładu), odbyło się komisyjne losowanie zwycięzców naszego konkursu. W skład komisji wchodziły cztery Łowczynie Sosrębów (wyobrażone na powyższej ilustracji) oraz nasi sympatycy:)

10154359_768634586492939_1754124502_n

Główną nagrodę zgarnia Pani Patrycja Waśkowiak

Nagrody pocieszenia lądują u Panów: Roberta Boguckiego i Dariusza Wierzańskiego.

1979465_768634756492922_501291203_nGratulujemy zwycięzcom i dziękujemy wszystkim uczestnikom naszego pierwszego sosrębowego śledztwa.
Nagrody zostaną wysłane w przyszłym tygodniu, natomiast jutro uchylimy rąbek tajemnicy, który mamy nadzieje, zachęci was do udziału w kolejnej edycji konkursu.

Poniżej zamieszczamy odpowiedzi Pani Patrycji

1. Ilustracja pochodzi z Powieści o róży, a przedstawia Abelarda i Heloizę
2. Autorem obrazu jest Moretto da Brescia, a postać kobieca to św. Justyna
3. Ilustrację wykonał Jakob Sigurdsson
4. Polichromia pochodzi z kościoła w Södra Råda w Szwecji
5. Jest to dłoń Hendricka Goltziusa, a technika rysunkowa, która naśladuje grafikę nazywana jest penschilderijen
6. Iluminacja pochodzi z księgi z Kells i przedstawia tablicę kanonów
7. Krzyż to Drzewo Życia- Lignum Vitae
8. Ilustracja z kodeksu Hidta przestawiająca burzę na Morzu Galilejskim

Jeszcze raz dziękujemy
Łowcy Sosrębów

Sosrębowy konkurs

Na naszym blogu można znaleźć już okrągłe 100 wpisów. Jesteśmy z tego powodu dumni i chcemy podzielić się tą radością z Wami. Z tej też okazji przygotowaliśmy konkurs (z nagrodami rzecz jasna ^^).

konkurs

 

Pytania konkursowe

1. Z jakiej powieści pochodzi ta ilustracja i kim są przedstawione na niej postacie?

1. Z jakiej powieści pochodzi ta ilustracja i kim są przedstawione na niej postacie?

2. Kto jest autorem obrazu i kogo przedstawia postać kobieca?

2. Kto jest autorem obrazu i kogo przedstawia postać kobieca?

3. Kto jest autorem tej ilustracji?

3. Kto jest autorem tej ilustracji?

4. Z jakiego obiektu pochodzi ta polichromia?

4. Z jakiego obiektu pochodzi ta polichromia?

5. Czyja dłoń została przedstawiona na ilustracji? Jak nazywamy rysunki, których intencją jest imitowanie ryciny?

5. Czyja dłoń została przedstawiona na ilustracji? Jak nazywamy rysunki, których intencją jest imitowanie ryciny?

6. Z jakiego manuskryptu pochodzi ta iluminacja i co przedstawia?

6. Z jakiego manuskryptu pochodzi ta iluminacja i co przedstawia?

7. Jaki to rodzaj krzyża?

7. Jaki to rodzaj krzyża?

8. Z jakiego manuskryptu pochodzi ilustracja i jaki motyw przedstawia?

8. Z jakiego manuskryptu pochodzi ilustracja i jaki motyw przedstawia?

 

Zapraszamy do zabawy! :)

Romantyzm na Antypodach

To już nasz 100 wpis! :) Cieszymy się mogąc dzielić się z Wami naszą pasją. Z tej okazji poprosiliśmy naszą koleżankę Kasię o przygotowanie dla Was specjalnego wpisu o obrazach jakie odnalazła w muzeum w Australii. Wypatrujcie również konkursu na naszym facebooku. Pojawi się już niebawem! :) Tymczasem życzymy miłej lektury.

Łowcy Sosrębów

 

Romantyzm w Australii

Czym jest romantyzm? To krótkie pytanie, którym chciałabym rozpocząć ten wpis wydaje się być niesamowicie patetyczne, aczkolwiek bardzo potrzebne. Zatem, romantyzm kojarzy nam się ze wszystkim co tajemnicze i mistyczne. Widzimy ruiny gotyckich kościołów i zniszczone relikty przeszłości. Zaraz po tym przypominamy sobie niesamowite pejzaże Caspara Dawida Friedricha. Czujemy potęgę, dzikość i nieokiełznaną energię natury skontrastowaną ze słabością wręcz cherlawością człowieka. Następny w kolejce jest zachwyt orientem, a dokładniej kulturami, których nie znamy. Tutaj najlepiej będzie przywołać obrazy Delacroix. Do tego należałoby dodać zainteresowanie światem zwierzęcym i płynącą z niego żywiołowością i witalnością. Mam tu na myśli rzeźby Antoine’a Louisa Barye.
Na końcu trzeba wspomnieć o rosnącym przekonaniu, że tylko osoba nieskażona cywilizacją jest prawdziwie moralna i cnotliwa.
Podsumowując niezmącona cywilizacją natura, potęga przyrody, tajemniczość nowego świata, nieznane kultury… Gdzie takich doznań można było szukać w XIX wieku?

Australia, kontynent odkryty na nowo w 1770 roku przez Jamesa Cooka. Oczywiście Australia została już wcześniej naniesiona na mapę świata przez Holendrów, ale dopiero pod koniec XVIII wieku uznano nowy kontynent za zdatny do kolonizacji. Niestety jak nam wiadomo początkowo dostęp do nowego świata mieli jedynie angielscy skazańcy. Sytuacja zmieniła się dopiero około roku 1830, kiedy to w Australii pojawili się nowi osadnicy, co prawda bez sądowego wyroku, ale za to z całymi rodzinami. Dopiero od tego czasu można powiedzieć, że Australia stała się dostępna dla Europy. Nadszedł czas połączenia tych dwóch przybliżonych przeze mnie zdarzeń. Kolonizacji Australii i pojawienia się nowego nurtu w sztuce.
Zilustrowanie jak rozwijał się romantyzm na Antypodach chciałabym rozpocząć od pejzaży, które w dobie romantyzmu stały się nośnikiem wielkich emocji i symboli. Artyści malując górskie krajobrazy, puszcze czy bezkresne morze chcieli ukazać potęgę otaczającej nas przyrody.

Caspar David Friedrich "Pejzaż wiejski w świetle poranka" 1822r. Stara Galeria Narodowa w Berlinie.

Caspar David Friedrich Pejzaż wiejski w świetle poranka 1822r. (Stara Galeria Narodowa w Berlinie)

Piętrzące się w oddali góry i nadchodzące ciemne chmury wzbudzają w nas respekt dla sił przyrody, nad którymi nie jesteśmy w stanie panować.
Również z obrazów powstałych w Australii możemy wyczytać taki sam przekaz. Widzimy to w zamglonych łańcuchach górskich i niedostępnych szczytach.

Conrad Martens "Orofena Tahiti " 1843 r.  Art Gallery od New South Wales Sydney.

Conrad Martens Orofena Tahiti  1843 r. (Art Gallery od New South Wales Sydney)

Eugene von Guerard "Milford Sound, New Zealand" 1877-79 r. Art Gallery od New South Wales Sydney.

Eugene von Guerard Milford Sound, New Zealand 1877-79 r. (Art Gallery od New South Wales Sydney)

Fearnleigh Montague "Mount warning" 1875 r. Art Gallery of New South Wales Sydney.

Fearnleigh Montague Mount warning 1875 r. (Art Gallery of New South Wales Sydney)

Chociażby Friedrich w swoich obrazach daje nam do zrozumienia, że to nie my jesteśmy Panami świata. Ludzie są podlegli naturze, która nie ma sobie równych w swojej sile i może w każdej chwili zgładzić człowieka. Przyroda jest niebezpieczna, dzika wręcz śmiercionośna. Nagle w sztuce „groza” staje się czymś co widza fascynuje.

Caspar David Friedrich "Morze w świetle księżyca" 1830 r.  Museum der Bildenden Kunste Lipsk.

Caspar David Friedrich Morze w świetle księżyca 1830 r. (Museum der Bildenden Kunste Lipsk)

Caspar David Friedrich "Strzelec w lesie" 1812 r.  Kolekcja prywatna Bielefield.

Caspar David Friedrich Strzelec w lesie 1812 r. (Kolekcja prywatna Bielefield)

Chyba nigdzie nie jest łatwiej odczuć co to znaczy potęga przyrody niż w miejscu gdzie jeszcze cywilizacja na dobre się nie zakorzeniła. Na Antypodach artyści ukazywali niedołęstwo człowieka względem natury równie dobitnie jak w Europie.

Lucien Henry "Devil's Coach-house, Fish River Caves" 1883 r. Art Gallery of  New South Wales.

Lucien Henry Devil’s Coach-house, Fish River Caves 1883 r. (Art Gallery of New South Wales)

Nicholas Chevalier "Pulpit Rock, Cape Schanck, Victoria" 1860 r. Art Gallery of New South Wales.

Nicholas Chevalier Pulpit Rock, Cape Schanck, Victoria 1860 r. (Art Gallery of New South Wales)

Nicholas Chevalier "Tunnel Rock, Cape Schanck, Victoria" 1862 r. Art Gallery of New South Wales Sydney.

Nicholas Chevalier Tunnel Rock, Cape Schanck, Victoria 1862 r. (Art Gallery of New South Wales Sydney)

W C Piguenit "Mount Olympus, Lake Sant Clair, Tasmania, the source of the Derwent" 1875r. Art Gallery of New South Wales Sydney.

W C Piguenit Mount Olympus, Lake Sant Clair, Tasmania, the source of the Derwent 1875r. (Art Gallery of New South Wales Sydney)

Artyści, którzy przybyli do Australii w poszukiwaniu przygody oraz z chęci poznania nowego świata, przenieśli najnowsze tendencje z europejskiego malarstwa epoki romantyzmu i wykorzystali je pracując nad pejzażami australijskimi. Dzięki temu gęste mroczne puszcze pełne starych dębów zamieniły się na równie niebezpieczny i niedostępny busz. Dobrze nam znane drzewa takie jak buki czy świerki zostały wymienione na figowce, palmy i inne równie egzotyczne rośliny. Zafascynowanie nowym światem i napotkaną tam kulturą łączy się z zaabsorbowaniem artystów Aborygenami, którzy dla europejskich malarzy nie byli w żaden sposób spaczeni przez cywilizację. I tak oto powstały w Australii dzieła, w których rozpoznajemy wszystkie założenia i popularne rozwiązania romantyczne, ale oglądamy je w zupełnie nowych realiach, do których nie jesteśmy przyzwyczajeni. Dzięki temu możemy podziwiać obrazy, na których przez przewalone drzewa skaczą kangury. Akcja dzieje się w buszu, a w wysokiej trawie na drugim planie czai się Aborygen, niestety uzbrojony w dzidę, a nie w bumerang.

John Skinner Prout "Bush landscape with waterfall and an aborigine stalking native animals" 1860 r. Art Gallery of New South Wales Sydney.

John Skinner Prout Bush landscape with waterfall and an aborigine stalking native animals 1860 r. (Art Gallery of New South Wales Sydney)

Thomas Clark "Fern gully with Aboriginal family" 1863 r. Art Gallery of New South Wales Sydney.

Thomas Clark Fern gully with Aboriginal family 1863 r. (Art Gallery of New South Wales Sydney)

Kasia

 

Polska sztuka przedromańska i romańska – iluminatorstwo

Pamiętacie opowieść o wczesnośredniowiecznej rzeźbie? Miała ona otwierać cykl poświęcony polskiej sztuce przedromańskiej i romańskiej, wiem, że kazaliśmy wam długo czekać na kontynuację, ale dziś, korzystając z chwili oddechu od wiszących nad głową terminów i prac, oddajemy wam wpis poświęcony malarstwu książkowemu.

Pierwsze manuskrypty były przywożone na ziemie polskie przez mnichów rozpoczynających chrystianizacje (z pewnością miał jakiś już św. Wojciech), przez poselstwa oraz przez przyszłe żony piastowskich władców. Księgi te często miały ciekawy żywot – były wręczane jako dary kolejnym osobom, przewożone z miejsca na miejsce, były też uzupełniane i kontynuowane już na ziemiach polskich.

Najstarszym zachowanym zdobionym rękopisem w Polsce są Kazania postne / Praedicationes, datowane na VIII / IX w. Na tle inicjałów wypełnionych drobnymi ornementami rzuca się w oczy jedyna pełnostronicowa ilustracja z krzyżem i symbolami czterech ewangelistów, którą zdobi bogaty ornament plecionkowy, tak charakterystyczny dla czasów przedromańskich.

Kazania postne / Praedicationes, VIII / IX w.

Kolejne dwa dzieła prezentują wysoki poziom artystyczny. Jak bardzo burzliwe mogły być dzieje jednego kodeksu pokazuje przykład Psałterza Egberta – powstał w końcu X w. prawdopodobnie w Reichanau i był własnością biskupa Trewiru Egberta. Nieco później trafił do palatyna reńskiego Ezzona, a następnie do Polski, jako posag jego córki Rychezy, żony Mieszka II. Rycheza podarowała go swojej córce Gertrudzie, żonie księcia kijowskiego Izasława Dymitra, która to wywiozła go na Ukrainę. Kodeks niebawem wrócił razem ze swoją właścicielką do Polski, gdzie został uzupełniony o kalendarz. Jednak i tu psałterz nie zagrzał miejsca dłużej i trafił na Ruś, tu został wzbogacony o modlitwy Gertrudy i kolejne miniatury. Z tego też powodu bywa nazywany również Kodeksem Gertrudy. Obecnie znajduje się w Cividale. Należy do grupy kodeksów purpurowych. Drugie z wspomnianych dzieł – Ordo romanus/ Mszał rzymski (między 1025 a 1033) należący do Mieszka II zaginął. Znana jest jedynie kopia sceny dedykacyjnej z Matylda i Mieszkiem II.

Psałterz Egberta / Kodeks Gertrudy, X w.

Psałterz Egberta /Kodeks Gertrudy – Modlitewnik,  XI w.

Ordo romanus, XI w. (kopia XIX w.).

Okres wczesnoromański to czas niezwykle kosztownych, pełnych przepychu manuskryptów. Wyróżniamy wśród nich dwie grupy – kodeksy purpurowe – pisane złotem na purpurze oraz kodeksy złote – pisane złotymi i srebrnymi literami. Dalej są to dzieła importowane. Najcenniejsze to Sakramentarz tyniecki i Ewangeliarz emmeramski oraz Ewangeliarz gnieźnieński i Ewangeliarz płocki. Dwa pierwsze należą do grupy kodeksów purpurowych, dwa kolejne do kodeksów złotych. Sakramentarz tyniecki powstał ok. 1070 w Kolonii, a przechowywany był w opactwie benedyktynów w Tyńcu. O jego kolońskiej proweniencji świadczy zrytmizowany, ornamentalny rysunek szat z fałdami układającymi się równolegle. Zdobią go 2 miniatury całostronicowe – Maiestas Domini i Ukrzyżowanie.

Sakramentarz tyniecki, XI w.

Ewangeliarz emmeramski został wykonany w XI w. w Ratyzbonie i prawdopodobnie należał do pierwotnego wyposażenie pierwszej katedry wawelskiej. Posiada 13 całostronicowych miniatur, na których ukazano m. in. władców Niemiec, opatów klasztoru w Emmeram i świętych.

Ewangeliarz emmeramski, XI w.

Ewangeliarz gnieżnieński powstał w XI w., zawiera 20 całostronicowych miniatur (co czyni go najbogaciej dekorowanym kodeksem w zbiorach polskich) ze scenami z życia Chrystusa. Cechuje go zrytmizowana kompozycja i bogata ekspresja przedstawień.Ewangeliarz płocki / Kodeks pułtuski również pochodzi z XI w. Charakteryzują go całostroniowe miniatury dywanowe z genealogią Chrystusa przedstawioną w medalionach i rombach z fantazyjnymi motywami zwierzęcymi i roślinnymi w tle. Pozostałe miniatury zajmują połowy stron i opowiadają o życiu Chrystusa. Oba ewangeliarze łączone są ze szkołą czeską.

Ewangeliarz gnieźnieński, XI w.

Ewangeliarz płocki / Kodeks pułtuski, XI w.

Wiek XII przyniósł wzrost ilości rękopisów – zwiększył się import, w klasztorach powstawały skryptoria (Kraków, Gniezno, Płock, Wrocław). Jednocześnie manuskrypty straciły swój luksusowy charakter – rezygnowano z bogatych ilustracji, złotych liter i purpurowego tła na rzecz zdobionych inicjałów. Widoczne są wpływy skryptorów nadmozańskich (bujne i mięsiste, plastycznie cieniowane sploty roślinne) i południowoniemieckich (mniejsza biegłość w rysunku, płaski, konturowy ornament i pogrubienie form). Poziom dzieł jest zróżnicowany. Wśród zabytków można wyróżnić Biblię płocką, Perykopy płockie, nawiązujący do tradycji bogatych kodeksów z X i XI w. Ewangeliarz kruszwicki oraz, niestety zniszczoną w czasie wojny, Biblię czerwińską z eleganckim i swobodnym w rysunku całostronicowym frontyspisem Księgi Rodzaju – inicjał IN wkomponowany w ilustrację złożoną z medalionów ze scenami stworzenia świata i zawiniętej spiralnie wici z dziejami Adama i Ewy.

Biblia płocka, XII w.

Ewangeliarz kruszwicki, XII w.

Zmierzch epoki romańskiej był także zmierzchem malarstwa książkowego – import osłabł, produkcja lokalna nie była ani wystarczająco liczna, ani na odpowiednio wysokim poziomie, więzi klasztorów z ich głównymi ośrodkami słabły (ale za marny stan obiektów reprezentujących ten okres mogą także odpowiadać późniejsze straty). Poziom produkcji utrzymywało tylko skryptorium opactwa w Lubiążu, z którego wyszło Psalterium nocturnum (ok. 1240). Pozostałe skryptoria nie były samodzielne artystycznie i często stosowały archaiczne wzory, które gdzieniegdzie utrzymały się aż do XIV w.

Psalterium nocturnum, XIII w.

 

Bibliografia – T. Mroczko, Polska sztuka przedromańska i romańska, Warszawa 1978

 

k.

 

 

Król pozuje. Portrety Stanisława Augusta Poniatowskiego

Każdy urodził się królem, lecz większość ludzi umiera na wygnaniu,

 jak większość królów.

 Oscar Wilde, Kobieta bez znaczenia

 mp2993 - CopyOstatni król Polski może się poszczycić imponującą liczbą portretów. Pierwsze wizerunki Stanisława Augusta pochodzą z czasów, gdy piastował urząd stolnika litewskiego. Nazywał się wtedy Stanisław Antoni Poniatowski i w porozumieniu z Carycą Katarzyną przygotowywał się do objęcia tronu. Już wówczas doceniał siłę oddziaływania wizerunku na odbiorcę, kreując się na króla jeszcze przed koronacją. Głównym portrecistą Króla był Marcello Bacciarelli, ulubiony artysta i przyjaciel monarchy. To właśnie obrazy jego autorstwa były najczęściej doceniane i kopiowane. Sam Władca wypowiadał się, że są to portrety najlepiej go charakteryzujące.

Stanislas_II_August_Poniatowski

Stanisław August Poniatowski według Marcella Baciarellego

Wizerunki powielano mając za cel uzupełnienie anturażu dekoracji z okazji koronacji króla oraz w latach następnych tz. czterech dni galowych roku, czyli; rocznicy elekcji, intronizacji, urodzin i imienin monarchy. Portrety były wystawiane w kościołach, ratuszach, dworkach. Stanowiły część dekoracji wewnątrz i zewnątrz budynków oraz wolno stojących makiet, czyli okazjonalnych obiektów architektonicznych, najczęściej w postaci obelisków i łuków triumfalnych. Inauguracji uroczystości towarzyszyły bale, bankiety, wystawne kolacje, uroczystości kościelne, sztuki teatralne a nawet fajerwerki (układające się w królewską cyfrę, czyli trzy litery S. A. P.), które obrazuje rycina Józefa de Witta (co ciekawe, syna organizatora widowiska).

kronika_1_03

Antoine de Marcenay de Ghuy Portret Stanisława Augusta

1621717_741399255883139_658667981_n - Copy

Fragment ryciny Józefa de Witta przedstawiająca fajerwerki w Kamieniu Podolskim, w dniu imienin Stanisława Augusta. z: Jakub Pokora Obraz Najjaśniejszego Pana Stanisława Augusta 

Kopie zlecane przez króla były również rozdawane, jako podarki w dowód wdzięczności za zasługi i jako spłata długów – mające na celu pozyskanie przychylności i sympatii członków znamienitych rodów. Portrety te były różnej wielkości, dużą ich część stanowiły miniatury, które ze względów ekonomicznych (tańszy koszt oraz krótszy czas produkcji w porównaniu do malarstwa standardowego) były najczęstszą formą podarunku. Także ich zastosowanie było inne, często były wprawiane w biżuterie bądź puzderka. Ich najtańszą formą był pierścień z kameą z odciśniętym profilem Władcy. były także zamawiane do kolekcji dworskich i prywatnych m. in. jako uzupełnienie pocztu królów Polskich, wizerunkiem Stanisława Augusta.

pierc59bcionek3-sap

pierc59bc4872-sap

miniatura wykonana przez Franciszka Xawerego Olexińskiego

Poniatowski doceniał propagandową rola sztuki, wczesne portrety (po elekcyjne) miały rozreklamować go wśród znamienitych rodów, ukazać jego pozycje i niekwestionowane szlachetnie urodzenie. Były to wizerunki mające na celu ukazać pozytywny wizerunek polityczny.

493px-Stanisław_August_Poniatowski-coronation_portrait

Portret Stanisława Augusta w zbroi i błękitnym płaszczu

Również ważny wydźwięk polityczny  miały portrety w zbroi, malowane także przed koronacją m. in w rajtarskiej (jak na portrecie Stanisława Augusta w zbroi i błękitnym płaszczu) lub w fragmencie zbroi. Portrety te przedstawiały króla, jako wodza i rycerza.  Nawiązywały do odnowy starych obyczajów w tym upamiętniały założenie przez Króla szkoły rycerskiej w 1765 roku. Jest to m. in. portret w mundurze paradnym korpusu kadetów z około 1767 roku, na który król założył napierśnik. Zamiłowanie Poniatowskiego do portretowania się w zbroi, można także dopatrywać się w częstych na wiązaniach do Henryka IV króla Francji, który zaprowadził pokój w kraju targanym wojnami religijnymi. Henryk w Oświeceniu uważany był za wzór mądrego władcy, tak samo Poniatowski chciał być postrzegany jako Oświecony władca, poprzez połączenie rozbitych frakcji politycznych i rządzić Polską w pokoju.

krolponiatowski

Peter Krafft Starszy Stanisław August w mundurze paradnym korpusu kadetów

Kolejnym typem są portrety w stroju koronacyjnym, który w rzeczywistości był strojem włożonym po koronacji i na następny dzień obchodów. Wizerunki w tym typie miały propagować jego osobę jako oświeconego prawego władcę i wodza, mecenasa sztuki ukazywać jego wysmakowany gust. Szczególnie chodziło o zaznaczenie swojej pozycji na dworach europejskich.

347px-Krzysztof_Józef_Werner_003

Krzysztof Józef Werner II Stanisław August w stroju koronacyjnym (w rzeczywistości po koronacyjnym)

Ważną role w budowaniu programu tego typu ikonograficznego są atrybuty: Władzy w postaci korony, berła i jabłka oraz atrybut prawa, jako berło zakończone dłonią, przypominające francuskie berło koronacyjne Main de justice – rękę sprawiedliwości (widoczne na obrazie K. Wernera). Ten typ portretu odznacza się także wystawnym tłem (modna unosząca się draperia), które miało podnosić splendor portretowanego

z10704601Q,Wielki--reprezentacyjny-portret-krola-Stanislawa-Augusta

Marcello Bacciarelli Stanisław August w stroju koronacyjnym (również po koronacyjny)

Późniejszym typem są portrety w mundurach i cywilnym fraku – mające na celu ukazanie bardziej demokratyczny wizerunek króla. Owe konterfekty miały na celu dotrzeć do poddanych. Charakteryzowały się prostotą, skromniejszym tłem (bez fantazyjnych draperii), często jednolitym. Są to portrety mniejszego formatu, prostsze i łatwiejsze w kopiowaniu z widocznymi atrybutami wojskowymi- rozłożonymi mapami, które miały także podkreślać godność i mądrość- rozłożone papiery, księgi na stoliku. Niekiedy miały ukazać związek króla z kościołem katolickim (portret z popiersiem Piusa VI).

477px-Stanislaw_poniatowski_bacciarelli (1)

Marcello Bacciarelli Portret Stanisława Augusta

pLBKWT

Marcello Bacciarelli Stanisław August Poniatowski z popiersiem papieża Piusa VI

Inne wizerunki z tego okresu można określić typem patrioty, z orderem Orła Białego, gwiazdą lub jego wstęgą. Choć te odznaczenie było od dawna stałym elementem w ikonografii Króla, dopiero teraz stał się głównym elementem stroju, nieprzyćmionym przez bogato wyszywany strój czy nawet skomplikowane bogato tło udrapowanych kotar i zdobionych mebli. Król często ma na sobie także inne odznaczenia jak pruski order Czarnego Orła czy z Ordere Świętego Andrzeja. Jednak to Order Orła Białego widnieje na niemal każdym jego wizerunku. Wyjątek stanowią portret z Maską, portret z Klepsydrą oraz portret w kostiumie Henryka IV.

mp1099

Marcello Bacciarelli Portret Stanisława Augusta Poniatowskiego

 W dość spójnej ikonografii Króla, nacechowanej politycznym przesłaniem silnego prawego władcy, istnieje kilka portretów odbiegających od tego kanonu. Są to wizerunki z późnego okresu panowania władcy, lub już po abdykacyjne. Pierwsze mają charakter domowy, prywatny. Są to wizerunki w szlafroku na zminimalizowanym tle, gdzie postać Poniatowskiego cechuje nieskomplikowane upozowanie, pozbawione sztywności. Były to podarunki dla rodziny i najbliższych przyjaciół, najczęściej w formie miniatur, ujęte w popiersiu lub do pasa. Drugi rodzaj stanowią, zagadkowe portrety alegoryczne.

mp5154

Jan Chrzciciel Lampi Starszy Portret Stanisława Augusta w szlafroku

Portret Stanisława Augusta z maską – z około 1780 roku jest jednym z nielicznych wizerunków króla w przebraniu (oprócz niego istnieje portret Poniatowskiego w stroju Henryka IV). Ubranie karnawałowe króla przypomina kostium teatralny, i słusznie! W tym czasie Stanisław August był zafascynowany komiedią del arte, i związaną i z tym nurtem postacią arlekina i nieodzownych masek, masek, które określały typy osobowości aktorów. Maska, którą król ma w dłoni jest typu bałta – czyli tradycyjna wenecka maska, skonstrułowana w taki sposób by umożliwiać swobodne jedzenie i picie, używana nie tylko w czasie karnawału. Niekiedy jest również interpretowana, jako smutny, naturalny element sprawowania władzy – przywdziewania maski (szczególnie, że pod ażurową narzutką widnieje niebieska wstęga Orderu Orła Białego, która nie pozwala nam zapomnieć, z jaką personą mamy do czynienia). Wrażenie potęguje poważny wyraz twarzy. Jak wiadomo Poniatowski miał wielu popleczników, ale również dużo zawziętych wrogów spiskujacych przeciwko niemu także za granicami Polski. Znawcy tematu sugerują, iż znaczenie obrazu można być związane właśnie z trudnościami sprawowania władzy z którymi spotkał się monarcha od niemal samego początku panowania, i które dopadają go nawet podczas dworskiej zabawy.

mp2993

(prawdopodobnie) Jan Chrzciciel Lampi Starszy Portret Stanisława Augusta z maską 

Zagadkowy wydaje się Portret Stanisława Augsta z klepsydrą z 1793 roku, zwanym również portretem alegorycznym. Jest to portret wyjątkowy, którego program został wymyślony przez samego władcę, przy czym jest on uważany za rodzaj swoistego testamentu. Namalował go Baciarelli niedługo po podpisaniu w Petersburgu porozumienia rozbiorowego. Król zdawał sobie sprawę iż nastał schyłek jego rządów (po utworzeniu przez Rosje i Prusy II porozumienia rozbiorowego) nakazał utworzenie alegorycznego wizerunku, ściśle według jego zaleceń. Poniatowski został przedstawiony w szlafroku, spoglądając niespokojnie na widoczną w oknie burze z widocznym piorunem bijącym o ziemie. Widok z okna symbolizuje burzliwy i nagły koniec panowania. Symbolikę pogłębia widoczna klepsydra umieszczona w koronie. Optymistycznego aspektu doszukiwano się w snopie światła za oknem, pojawiającym się w trakcie burzy oraz fragmencie czwartej księgi Wergiliusza (umieszczonym na pergaminie podsuniętym pod koronę) tyczącym umierającej Dydony, która będzie błędnymi oczami szukać światła na niebie, tak jak Stanisław August patrzy w niebo, oczekując cudu który mógł by uchronić Polske od ostatecznego upadku.

mp312

Marcello Bacciarelli Portret Stanisława Augusta z klepsydrą

Ostatnim prezentowanym dzisiaj portretem będzie wizerunek w stroju Henryka IV. Poniatowski pozował do niego już po abdykacji w 1797 roku, autorstwa słynnej angielskiej malarki Elizabeth Élisabeth Vigée-Lebrun (znanej m. in. z portretów Marii Antoniny). Portret ten jest pełen sprzeczności. Wykonany, jako jeden z ostatnich wizerunków króla malowanych z natury, nie długo przed śmiercią. Król jest na nim pogodnie usposobiony, zupełnie inaczej niż na ostatnich płótnach Baciarellego o melancholijnym wyrazie twarzy. Warto również zwrócił uwagę na duży medalion z okiem opatrzności, symbolem wolnomularskim (Stanisław August przystąpił do Masonerii w 1777 roku). Strój zwycięskiego króla, (który złączył zwaśnione frakcje we Francji) zdaje się podkreślać to, co Poniatowski starał się uczynić, lecz mu się nie udało.

Mason

Élisabeth Vigée-Lebrun Portret w kostiumie Henryka IV

MysteryVeil

Jędrzej Wawro

Chyba odeszliśmy trochę od tematyki założonej na początku i żeby zasłużyć na nazwę „łowcy sosrębów” czas na powrót do korzeni. Zatem dzisiaj wpis bardzo na ludowo ;)

Jędrzej Wawro przy pracy.

Andrzej Wawro, znany także jako Jędrzej Wowro, to jedna z najbarwniejszych postaci w polskiej sztuce ludowej.Urodził się w 1864 r. w Gorzeniu Dolnym k. Wadowic. Jego życie nie wyróżniało się spośród żywotów innych mieszkańców wsi tamtych czasów. Ojciec był  co prawda bogatym gospodarzem, przez chwilę nawet wójtem, jednak stracił majątek; kilkoro z rodzeństwa zmarło młodo, pozostała część rodziny poświęcała się utrzymaniu gospodarstwa. Jędrzejowi nie była dana edukacja w szkole (na zawsze pozostał analfabetą), swoje nauki czerpał z życia codziennego, kazań kościelnych, a potem, dzięki swojej pierwszej żonie, z opowieści o świętych. Imał się różnych zajęć – pracował w kopalni, papierni, pomagał w innych gospodarstwach, był nawet grabarzem. Kiedy pozwalał mu na to czas i okoliczności wyjmował kozik i rzeźbił.

Jędrzej Wawro, Ptaszki.

Jędrzej Wawro, Żyrandol, 1923-32.

Zapewne nigdy nie pomyślałby, że ma zadatki na artystę, gdyby los nie zetknął go w roku 1923 z Emilem Zegadłowiczem, znanym poetą okresu międzywojennego. Mieszkający niemal po sąsiedzku poeta był zafascynowany postacią Wawry i szybko został jego mecenasem i przyjacielem. Nazywał go „świątkarzem beskidzkim” i uważał za „najszczerszego artystę polskiego dzielącego wielkość swej prostoty z szeregiem bezimiennych snycerzy ludowych”. Napisał, że istotą Wowry są „łocy, bieda, głowa i palice: ciekawość patrząca i widząca, miłość potrzebująca, rozumienie radosne i wiedza techniczna.” Zegadłowicz promował Wawrę (tak skutecznie, że jego prace zostały wystawione nawet w Paryżu i Nowym Jorku) i zachęcał go do dalszej pracy, jako hołd dla artysty napisał Balladę o Wowrze, powsinodze beskidzkim, świątkarzu, o Bogu prawdziwym i Chrystusie frasobliwym rzeźbiącym patrona Beskidu

Jędrzej Wawro, Chrystus frasobliwy.

Jędrzej Wawro, Matka Boska, 1936.

Jędrzej Wawro był przede wszystkim rzeźbiarzem – tworzył figury Chrystusa, Marii i świętych, postacie świeckie są w jego twórczości marginalne. Swoje prace często bogato zdobił motywami roślinnymi, ptakami i aniołami. Miał także krótki epizod z grafiką – za namową Zegadłowicza wykonał 20 klocków drzeworytniczych, tzw. Piecątek beskidzkich, z których odbitki zostały potem wydane. Wawro był także znakomitym gawędziarzem - jego opowieści zostały zebrane przez etnografa Tadeusza Seweryna i wydane w książce Świątkarz-powsinoga.

Jędrzej Wawro, Chrystus Frasobliwy, 1937.

Jędrzej Wawro, Archanioł Michał walczący z diabłem, 1937.

Jędrzej Wawro, Archanioł Michał strącający antychrysta do piekieł, klocek drzeworytniczy, 1925-28.

Jędrzej Wawro, Dzieciątko Jezus, 1925-28.

Talent kiełkował w Jędrzeju Wawro od zawsze i został z nim na zawsze. Tworzyć na poważnie zaczął późno, jednak kiedy mógł się temu poświęcić już na dobre, wykorzystał tę szansę skwapliwie i nie rozstawał się z narzędziami aż do śmierci (w 1937 r.). Pozostawał przy tym osobą prostolinijną i pełną autentyzmu, żyjącą według odwiecznych zasad i prawd życiowych.

 

 

Cytaty - E. Zegadłowicz, E. Kozikowski, O Jędrzeju Wowrze snycerzu beskidzkim. Wspomnienia, szkice, wiersze i opowiadania, Warszawa 1957, za: Chwalebne świątki i świątobliwe ptaszki Jędrzeja Wowry – powsinogi beskidzkiego na kulturaludowa.pl.

 

Polecam wirtualną wystawę Jędrzej Wawro – drzeworytnik mimo woli

http://www.drzeworyty.pl/wystawy/jedrzej-wawro–drzeworytnik-mimo-woli.html#

k.