Ofelia prerafaelita

Ach, długo jeszcze poleżę
w szklanej wodzie, w sieci wodorostów,
zanim nareszcie uwierzę,
że mnie nie kochano, po prostu.

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

z tomu Pocałunki (1926)

Każdy kto czytał utwory Szekspira wie, że są bogate w skrytobójcze intrygi, gwałty, niespełnione miłości, pomszczenia realizowane przy pomocy przeróżnych forteli.

Nic więc dziwnego, że stały się modne w mrocznej epoce romantyzmu. Najczęściej po motywy szekspirowskie sięgali Prerafaelici, członkowie stowarzyszenia działającego w Londynie. Nurt prerafaelicki odnosił się nazwą do malarstwa tworzącego w Italii w XIV i XV wieku, czyli malarstwa przed Rafaelem(stąd pre-rafaelici).

John Everett Millais, 1852 

Za jednego z najsławniejszych prerafaelitów uważa się John’a Everett Millais’a, którego dzieło inspirowane „Hamletem” rozsławia pamięć pewnej topielicy do dziś. Bohaterką obrazu jest Ofellia, której ciało wychyla się z tafli wody wraz z rozprutym wiankiem. Obraz został przedstawiony „hiperrealistycznie” idealnie wpisuje się w konwencję, ponieważ malarze epoki romantyzmu karmili się historiami nieszczęśliwych, zagubionych, często wpadających w obłęd kobiet, przedstawiając je jako bladolice piękne kwiaty, zerwane, ale jeszcze pachnące świeżością. Także przedstawienie postaci rozświetlające dużo ciemniejsze tło oraz ukazanie dzikiej natury są typowe dla tego nurtu. Inne przedstawienie Ofelii zaserwował nam twórca „Wolności wiodącej na barykady” Eugène Delacroix. Pokazał nam bohaterkę jeszcze żywą i jeszcze bardziej malarską, operowanie plamą wywołuje u mnie wrażenie przeistaczania się materii „skrapiania” w wodę, umierającej dziewczyny, dosłownie za chwilę nie należącej już do świata żywych. W tym przedstawieniu kompozycja staje się jedną, stopioną dzikością natury.

Śmierć Ofelii, Eugène Delacroix,1843

 Trzeba nadmienić, że sama śmierć Ofelii, za pewne zważywszy na trudności wystawienia jej na deskach teatralnych, nie zostaje w dramacie bezpośrednio ukazana, lecz opowiedziana przez Królową Gertrudę. Owy zabieg nadaje śmierci Ofelii jeszcze większej tajemniczości i zwiększa pole do popisu dla plastycznych twórców. Czy Ofelia rzeczywiście była szalona? Czy wpadła do wody z drzewa? Czy wpadając robiła to rozmyślnie? Przecież sama królowa ma wątpliwości:

 „Jakby nie znając swojego położenia

lub jak by czuła się w swym żywiole”

Wspomniany już Delacroix przedstawił Ofelię właśnie podtrzymującą się gałęzi, co bynajmniej nie sugeruje samobójstwa, nadając przy tym dodatkowy dramatyzm sytuacji.

Kolejny prerafaelita odrzucił dosadną formę przedstawienia konającej Ofelii, umieszczając swoją wersję w niewiadomym czasie przed tragedią.

 

John William Waterhouse

Mowa o Johnie Williamie Waterhouse. Malujący głównie kobiety, nie omieszkał dodać Ofelii do swojej kolekcji pięknych średniowiecznych piękności jak Lady Shalott, czy kolejnej bohaterki Szekspira Mirandy (komedia Burza).

John William’Waterhouse

Ofelie Waterhousa ubrane w pastelowe suknie, zachowują się jak nimfy, leżą swobodnie na trawie z rozrzuconymi kwiatami, bądź przeciągają się siedząc z naręczem roślin na kolanach. Możemy się domyślać, że jest to czas przed spleceniem feralnego wianka, który miał zawisnąć na drzewie. 

 „Otóż chcąc zawiesić

Jeden z tych wianków na cienkiej gałęzi,

Nie dość ostrożnie wspięła się na drzewo.

Złośliwa gałąź złamała się pod nią.

I z kwiecistym trofeami swymi

Wpadło w toń biedne dziewczę.”

John William’Waterhouse

Jednak jedna Ofelia Waterhouse’a wyróżnia się z tego schematu. Przedstawiona dziewczyna ma na sobie dużo strojniejszą wariacje na temat sukni typu bombardes. Jedną ręką podtrzymuje suknię wraz z luźno rozstawionymi kwiatami, drugą zaś opiera się o drzewo, prawdopodobnie owe z feralną gałęzią. To co wyróżnia ją spośród innych przedstawień to głęboka melancholia wypisana na twarzy wraz z potęgującymi wrażenie niewidzącymi oczyma. Czynnikiem wyróżniającym są także osoby trzecie, „widownia” obserwująca Ofelię z oddalonego pomostu.

fragmenty Hamleta w przekładzie J. Paszkowskiego

              MysteryVeil

Reklamy

3 thoughts on “Ofelia prerafaelita

  1. ciekawy artykuł, inspirujący dla kobiet stąpających mocno po ziemi i ostrzeżenie dla tych, co szukają tego, co daleko, a mogą mieć szczęście blisko jeżeli tylko urealnią swoje marzenia

  2. Dziękuje, niestety ja jestem z tych zapalczywie marzących o księciu z bajki, a czasem trudno jest świadomie codziennie doświadczać szczęścia, bardzo trudno.
    Ciesze się że mój skromny artykulik dostarczył tak trafnych refleksji.
    Sosrębowe pozdrowienia śle
    MysteryVeil

  3. Pingback: Pierwsze koty za płoty – podsumowanie | Łowcy Sosrębów

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s