Łowcy Sosrębów w podróży: Przemyśl i okolice – relacji ciąg dalszy

Wpis ten stanowi kontynuację sprawozdania z podróży na południowy-wschód Polski, który odbyłyśmy w połowie sierpnia. Pierwsze trzy dni pobytu opisane są tutaj. Tych, którzy trafili tu z przypadku, gorąco zachęcam do zapoznania się z pierwszą częścią wpisu. Tyle tytułem wstępu, zapraszam do lektury 🙂

Dzień 4.

Pobyt Łowców Sosrębów w Przemyślu dobiegał półmetka. Pogoda z każdym dniem stawała się coraz ładniejsza, korzystnie wpływając na nasze samopoczucie. Tego dnia zaplanowałyśmy zwiedzanie zamku w Łańcucie.

Podróż do Łańcuta pociągiem z Przemyśla zajmuje około półtorej godziny. Od dworca do łańcuckiego zamku jest kawałek drogi, jednak jest to przyjemna trasa z interesującą zabudową.  Przy ul. Grunwaldzkiej natykamy się na willę z 1901 r. wybudowaną przez Stanisława Cetnarskiego. Zgodnie z przedwojennym zwyczajem opatrzona została indywidualną nazwą, mającą podkreślić charakter tego miejsce, a także stanowić pewnego rodzaju zaklęcie, czy też dobrą wróżbę dla jej mieszkańców – Zacisze. Zwyczaj ten rozpowszechnił się pod koniec XIX w. i był praktykowany aż do wybuchu II wojny światowej. Nazwy były eksponowane w widocznych miejscach na fasadzie oraz często zestawiane z datą powstania. Najliczniejszą grupę stanowiły nazwy pochodzące od imion właścicieli (głównie żeńskich), ale zdarzały się także nawiązania do fauny i flory lub postaci mitologicznych. Wiele zależało od kreatywności mieszkańców. Z przykładami nadawania rezydencjom imion możemy zetknąć się zwłaszcza w nadbałtyckich kurortach (Międzyzdroje, Sopot, Krynica Morska), w uzdrowiskach (Nałęczów, Rabka-Zdrój, Szczawnica), a także w dawnych miejscowościach letniskowych pod Warszawą (Konstancin, Milanówek, Otwock). Praktyka ta miała uzasadnienie w trochę innym niż obecnie pojmowaniem domostwa i przypisywania mu znaczenia. Dawniej posiadłość traktowana była bardziej w kategoriach ogniska domowego, a pomiędzy nią a mieszkańcami wytwarzała się silna, emocjonalna więź (więcej na ten temat można poczytać w „Spotkaniach z zabytkami”, w marcowo-kwietniowym numerze z tego roku).

Willa „Zacisze” z 1901 r., Łańcut

A teraz parę słów o samym zamku 🙂

Zamek w Łańcucie został wybudowany na wzniesieniu zwanym Łysą Górą. Teren ten wraz z przyległymi włościami Kazimierz Wielki nadał w 1349 r. wojewodzie sandomierskiemu Ottonowi Pileckiemu. Wzniósł on niewielki zameczek obronny otoczony fosami i wałami. W 2 poł. XVI wieku na południe od wspomnianego zamku postawiono wieżę strażniczą, która de facto stała się zalążkiem rozbudowy zwiastującej powstanie nowego zamku stojącego po dziś dzień. Ostatni z rodu Pileckich, Krzysztof zapisał dobra łańcuckie swojej żonie Annie Sienieńskiej, ta jednak w wyniku długów zmuszona była oddać je w ręce Stanisława Stadnickiego zwanego przez wzgląd na swoje awanturnicze usposobienie „Diabłem”. Na początku XVII wieku wieża strażnicza została rozbudowana do dworu obronnego, a zamek spalony w wyniku międzysąsiedzkich zatargów przez starostę leżajskiego, Łukasza Opalińskiego. Synowie Stadnickiego nie podjęli się trudu odbudowy starego zamku, zbudowali za to nową warownię, która została przyłączona do dworu. Całemu założeniu nadano kształt podkowy. Stadniccy byli panami na zamku do 1629r., kiedy to przeszedł on we własność Stanisława Lubomirskiego, wojewody ruskiego i krakowskiego. Lubomirski zainicjował przebudowę zamku w stylu pallazzo in fortezza, który został otoczony ziemno-murowanymi fortyfikacjami bastionowymi na planie gwiazdy. Realizatorami tego zamierzenia byli Maciej Trapola i Krzysztof Mieroszewski. Zamek nie uległ najazdom szwedzkim, jednak wielkie szkody wyrządził pożar, który wybuchł w 1688r. Ówczesny właściciel, Stanisław Herakliusz Lubomirski, marszałek koronny powierzył odbudowę Tylmanowi z Gameren. W tym czasie wieże otrzymały barokowe hełmy. Żona Lubomirskiego, Elżbieta z Czartoryskich zwana Izabelą przyczyniła się do przekształcenia zamku w założenie pałacowo-parkowe dorównujące europejskim standardom. Do jej dyspozycji byli artyści tacy jak Jan Christian Kamsetzer i Christian Piotr Aigner.

Zamek w Łańcucie

Dekoracja Mostu Zachodniego, Zamek w Łańcucie

Dzień 5.

Będąc w Przemyślu obowiązkowo (!) trzeba wybrać się do Krasiczyna, który znajduje się w odległości zaledwie 10 km od miasta. Tamtejszy zespół zamkowo-parkowy od razu skradł nasze serca, a jeśli chodzi o mnie to znajduje się na liście miejsc, do których chciałabym wrócić. Z całego założenia tchnie cudowny ład, wyważenie i harmonia. Zamek wybudowany został na przełomie XVI i XVII wieku i jest perłą architektury renesansowo-manierystycznej. Budowa zainicjowana prze kasztelana przemyskiego, Stanisława Krasickiego została ukończona za jego syna, Marcina Krasickiego, znanego mecenasa sztuki. Choć nie zastaniemy tam wspaniałych wnętrz takich jak na Zamku w Łańcucie (historia boleśnie dotknęła tę posiadłość i trwają prace mające na celu przywrócenie jej dawnego blasku) to Krasiczyn ma równie wiele do zaoferowania. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na dekorację ścienną w technice sgraffito wykonaną z dużym rozmachem, bo zajmującą według szacunków aż 7000 m2 . Polega ona na nakładaniu na ścianę różnych kolorów tynków i późniejszym zeskrobywaniu warstw. Odkryte warstwy tworzą wzór bądź rysunek. W przypadku krasiczyńskiego zamku są to medaliony z popiersiami cesarzy, wizerunki królów polskich oraz sceny łowieckie i biblijne. Ciekawostką jest, że nadając kształt attykom wieńczącym baszty Papieską i Szlachecką wzorowano się na koronach papieża Klemensa VIII i króla Zygmunta III Wazy.

Zamek w Krasiczynie

Dekoracja ścienna Zamku w Krasiczynie (sgraffito)

Sgraffito, Zamek w Krasiczynie

Zwiedzanie zamku odbyłyśmy z przewodnikiem, panem Markiem Susem i bardzo nam się to oprowadzanie podobało. Trzeba zaznaczyć, że to przewodnik sercem związany z tym miejscem, który w sposób wielce wciągający i barwny przekazuje historię krasiczyńskiego zamku. W krypcie wysłuchałyśmy o losach rodu Sapiehów, późniejszych właścicieli, byłyśmy w kaplicy znajdującej się w Baszcie Boskiej i oglądałyśmy ornaty z 2 poł. XVIII w. wykonane w technice perełkowej.

Kapa żałobna, 2 poł. XVIII w., manufaktura hrabiny Ludwiki z Mniszchów Potockiej, Zamek w Krasiczynie

Fragment czarnego ornatu z wyobrażeniem Matki Bożej z duszami czyśćcowymi, 2 poł. XVIII w., manufaktura hrabiny Ludwiki z Mniszchów Potockiej, Zamek w Krasiczynie

Okazały park okalający zamek stanowią różne gatunki drzew i roślin, w tym również egzotyczne. Sapiehowie, którzy wiele podróżowali z każdej wyprawy przywozili sadzonki. Z całego spektrum dendrologicznego na uwagę zasługuje sprowadzony z Chin miłorząb dwuklapowy o liściach rozkładających się wachlarzowato. Jest to drzewo liściaste nagozalążkowe, co jest fenomenem, gdyż drzewa liściaste w przeciwieństwie do iglastych są okrytozalążkowe. Kolejnym gatunkiem wartym wyróżnienia jest cis jagodowy, który  jest jedną z pierwszych roślin objętych ochroną prawną w Polsce i na świecie, a to za sprawą zakazu wydanego przez Władysława Jagiełłę w tzw. Statutach Wareckich. Omawiając walory krasiczyńskiego parku należy wspomnieć o pięknej tradycji kultywowanej przez ród Sapiehów, polegającej na sadzeniu dębu w przypadku narodzin syna i lipy w przypadku córki. Przed każdym takim drzewem ulokowana jest tabliczka z imieniem. Napisy czasem są na wpół zatarte, nadgryzione zębem czasu, ale w samych drzewach dalej tętnią soki życia.

Dąb posadzony z okazji narodzin Jana z Sapiehów dn. 21 lipca 1855 r., Zamek w Krasiczynie

Widok na Basztę Szlachecką, Zamek w Krasiczynie

Fragment Baszty Królewskiej, Zamek w Krasiczynie

Do Przemyśla wróciłyśmy późnym popołudniem. Tego dnia chciałyśmy jeszcze zobaczyć cmentarz żydowski, największy w województwie podkarpackim.  O godzinie, o której dotarłyśmy na miejsce kirkut powinien być już od godziny zamknięty, ale zgodnie z przeczuciem B. ktoś zapomniał zamknąć furtę. Im bardziej zagłębiałyśmy się w teren cmentarza tym bardziej mroczna sceneria się stawała. Gąszcz powykręcanych drzew i rzędy macew wystających z ziemi pod różnymi kątami, pokryte mchem i bluszczem. O tej porze, gdy powoli się zmierzchało robiło to niesamowite wrażenie. Gdy już zbierałyśmy się do wyjścia, tak dla odmiany spełniło się przeczucie K. – byłyśmy zamknięte na cmentarzu. Całe szczęście, mur był tylko trochę wyższy od nas, tak że dało się na niego bez większych problemów wdrapać i przeskoczyć na drugą stronę 😛

Cmentarz żydowski w Przemyślu

Macewa, kirkut w Przemyślu

Cmentarz żydowski, Przemyśl

Nie myślałyśmy jednak od razu wracać do domu. Jako, że już niewielka odległość dzieliła nas od Kopca Tatarskiego i złe warunki pogodowe popsuły nam poprzednim razem szyki, postanowiłyśmy obejrzeć stamtąd zachód słońca. I było warto. W mojej ocenie był to najbardziej udany dzień z całego pobytu 🙂

Zachód słońca obserwowany z Kopca Tatarskiego

Widok z Kopca Tatarskiego

Dzień 6.

Mimo wielkich chęci nie udało nam się pojechać do Sanoka, jak początkowo planowałyśmy. Własny środek transportu to rzecz nieoceniona w takich wypadkach. Tak więc rano poszłyśmy tylko do Muzeum Ziemi Przemyskiej i zaczęło się powolne przygotowywanie do powrotu następnego dnia. Kupowanie biletów, prowiantu, pakowanie… Pod wieczór krótki wypad do Absyntu, spotkanie ze znajomymi B. i należało potulnie iść spać, aby pobudka w środku nocy, była choć trochę mniej bolesna..

Wyjazd do Przemyśla na pewno na długo pozostanie w naszej pamięci i z sentymentem będzie wspominany przez wzgląd, iż był to pierwszy wspólny wypad Łowców Sosrębów. Mamy nadzieję, że przed nami jeszcze wiele podróży (w których MysteryVeil będzie już uczestniczyć), a zakładka Venimus et vidimus szybko zapełni się kolejnymi relacjami 🙂

I na samiuteńki koniec – sosrębowo! Kamienica przy ul. Kasprowicza 15 w Przemyślu.

Wejście do kamienicy przy ul. Kasprowicza 15 w Przemyślu

Kamienica przy ul. Kasprowicza 15, Przemyśl

kgiz

Reklamy

One thought on “Łowcy Sosrębów w podróży: Przemyśl i okolice – relacji ciąg dalszy

  1. Pingback: Łowcy Sosrębów w podróży – Przemyśl i okolice « łowcy sosrębów

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s