Viri illustres

Neun Gute Helden, ratusz w Kolonii, XIV w.

Szukałam ostatnio w sieci dodatkowych informacji na temat motywu Viri Illustres, czyli Sławnych Mężów, jednak szybko okazało się, że po kilku linijkach temat właściwie się wyczerpał. Nie można tak tego zostawić, dlatego powstał ten wpis. Fajnie tak sobie uzupełniać internety ^^’

Motyw ten jest ważny (głównie dlatego, że pisze o nim magisterkę ^^, ale też) dla sztuki – jego klasyczna wersja pojawia się często w dziełach renesansowych i barokowych, a średniowieczna odmiana była szalenie popularna w swojej epoce. Oprócz dekoracji przedmiotów codziennego użytku był bardzo ważnym elementem wymowy ideologicznej ratuszy miejskich i sal sądowych. Ponieważ ciężko omawiać ten motyw bez obszernych studiów konkretnych przypadków skupimy się na jego pochodzeniu i rozwoju.

Hendrik Goltzius, Marek Kurcjusz, Rzymscy Bohaterowie, 1586.

Aby mówić o motywie Viri Illustres, potrzebny jest ów tytułowy Sławny Mąż, czyli, ogólniej mówiąc – bohater. Bohaterów jednak mitologie, dzieła literackie i historia stworzyły wielu, nie każdy z nich zaś został sławnym mężem. Jak zatem rozpoznać czy mamy do czynienia z właściwym bohaterem? Istniały specjalne spisy sławnych mężów, w dziełach literackich czy plastycznych zestawiano ich w cykle i galerie. W Italii korzystano, rzecz jasna, z bohaterów antycznych (Uomini Famosi); na północ od Alp wciągano na listy także postacie z Biblii oraz legend (Nine Worthies, Neuf Preux). Owe cykle i galerie mogły być jednak szybko poszerzane o dowolne postacie i często rozrastały się do długich list. Z czasem oprócz klasycznych polityków, wojskowych, twórców czy innych zasłużonych postaci zaczęto dodawać również ważne osobistości z historii najnowszej.

Inną, i najważniejszą, cechą, która pozwoli nam na zidentyfikowanie sławnego męża jest kontekst w jakim został przedstawiony – musi on mieć wymowę moralizującą. Sławni mężowie byli bowiem używani jako exempla – mieli być przykładami właściwych postaw i cnót i  swoją historią zachęcać społeczeństwo do określonych, pożądanych zachowań (najczęściej związanych z patriotyzmem).

Izaak van den Blocke, Sala Czerwona ratusza Głównego Miasta w Gdańsku, 1606-1608, przykład zastosowania sławnych mężów w dekoracji municypalnej.

Augsburg, Goldener Saal, 1615-24.

Podsumowując – viri illustres to bohaterowie z zamierzchłej historii (antycznej, biblijnej lub, rzadziej, z legend), którzy wsławili się godnymi zapamiętania czynami, które mogą przysłużyć się przyszłym pokoleniom i być dla nich wzorem. Bohaterowie mogą występować pojedynczo lub być łączeni w cykle. Sposób ich połączenia (określone postacie lub wybrane historie) sugeruje cechy i cnoty, które są w ten sposób przedstawiane i pożądane w naśladowaniu przez innych (np Brutus i Katon Młodszy – walka o wartości republikańskie, Mucjusz Scaewola i Attyliusz Regulus – oddanie ojczyźnie ponad wszystko).

Philip Galle, Mucius Scaevola, XVI w.

Określenie to znane było już w starożytnej Grecji i Rzymie, często jednak odnosiło się do sławnych osobistości czasów ówczesnych (np. filozofowie czy pisarze), okrzepło nieco w średniowieczu, aby ukonkretyzować się i stać się właściwym motywem w czasach renesansu. Początki pojęcia można zapewne łączyć z początkami narodzin idei bohatera, ale jest to stwierdzenie dość ogólne. Klasyczny motyw sławnych mężów miał swoje źródło w literaturze antycznej. W jego wykształceniu pomogły mowy – to w nich greccy autorzy zaczęli wplatać elementy moralizatorstwa i wprowadzili pojęcie dobra i zła jako czynniki oceny zachowań. Nie bez znaczenia były też dzieła historyczne  – od czasów Herodota i jego cyklicznego rozwoju historii, którego siłą napędową były czyny ludzkie, zaczęto zwracać uwagę na wybitne jednostki i ich wybitne czyny, jako wzór zachęcający  innych do działań.

Jak to bywało w starożytności, Grecy ustawili podwaliny, jednak ostatnie słowo należało do Rzymian. Pierwsze spisy sławnych postaci z prawdziwego darzenia zawdzięczamy czwórce znajomych z I w pne – Warronowi, Attykusowi, Cyceronowi i Korneliuszowi Neposowi. Attykus właściwie nie napisał nic epokowego w tym temacie, ale pozostała trójka uważała go za inspirację własnych dzieł. Cyceron stworzył listy sławnych mówców, co także nie było szczególnym osiągnięciem, jednak badacze z jakiś względów uznali jego prace za ważne w rozwoju tematu. Być może dlatego, że to Cyceron 😛 . Warron był autorem dzieła o tytule Hebdomades sive Imagines. Niezachowane Hebdomady zawierały biografie siedmiuset wybitnych postaci Greków i Rzymian przedstawionych w siedmiu kategoriach (królowie i wodzowie, mężowie stanu, poeci, prozaicy, naukowcy, artyści i przedstawiciele innych dziedzin). Każdy biogram zawierał portret z epigramem i tekstem prozaicznym, który wychwalał przedstawioną osobistość. Nepos stworzył De viris illustribus (zachowana tylko jednak księga i fragmenty), w których przedstawiał osiągnięcia opisywanych przez siebie postaci, zestawiał je i porównywał, dodając do tego element moralizatorski (ważne!). Nepos bazował na dziełach wcześniejszych, jednak nigdzie wcześniej nie użyto wyrażenia de viris illustribus czym ewidentnie się wsławił ^^.

Od czasów przetarcia szlaków przez ową czwórkę rzymian nastąpił prawdziwy wysyp kompilacji żywotów sławnych mężów – powstały De Viris Illustribus Pliniusza Młodszego, Vitae i Mulierum Virtute Plutarcha, De Viris Illustribus i De Vitis Caesarum Swetoniusza.  Korzystano także z dzieł historyków np. z nieśmiertelnego Ad urbe condita Liwiusza czy kultowych Facta et dicta Waleriusza Maksymusa. Dlaczego tyle tu o literaturze? Ano dlatego, że wszystkie późniejsze realizacje tematu w sztuce były oparte właśnie na tych dziełach antycznych.

Andrea del Castagno, Pippo Spano, Cykl Sławnych Mężów, Villa Carducci ok. 1450.

Domenico Ghirlandaio, Brutus, Muciusz Scaewola i Kamillus, Sala dei Gigli, 1482-84.

Domenico Campagnola i Stefano Dall’Arzere, Sala dei Giganti, Padwa, 1539-40.

Starożytni bohaterowie nigdy zupełnie nie odeszli w niepamięć, zmienił się jednak powód ich admiracji – rzymska virtus uważająca poświęcenie dla ojczyzny za najwyższe dobro ustąpiła w średniowieczu miejsca typowo rycerskim standardom – bohaterstwu, władzy i przygodzie. Średniowiecze stworzyło własny odpowiednik viri illustresDziewięciu Dobrych Bohaterów, zwanych też Neuf Preux i The Nine Worthies. Analogicznie do nich w końcu XIV w. stworzono Dziewięć Dobrych Bohaterek. Były to, zgodnie z zamiłowaniem umysłu średniowiecznego do symboliki i liczb, trzy triady, z których każda reprezentowała inną kategorię postaci. Bohaterowie rozpoczęli swoją karierę od utworu Vouex du Paon napisanego ok. 1310 r. przez Jacquesa de Longuyon. Ich kanon ustalił Hans Burgkmair w zbiorze drzeworytów Osiemnaście cnót (w końcu coś o sztuce, co nie? ^^’) Dobrzy bohaterowie:  bohaterowie pogańscy – Hektor, Aleksander Wielki i Juliusz Cezar; bohaterowie starotestamentowi – Dawid, Jozue i Juda Machabeusz; bohaterowie chrześcijańscy – Król Artur, Karol Wielki i Godfrey de Buillon. Dobre bohaterki: pogańskie heroiny – Lukrecja, Weturia i Wirginia, starotestamentowe – Estera, Judyta i Jael, a chrześcijańskie – Helena, Brygida i Elżbieta.

Hans Burgkmair, Drei heidnische Helden: Hektor, Alexander und Cäsar, 1519.

Hans Burgkmair, Drei Guten Gaidin: Lucretia, Veturia, Virginia.

Pentesilea, Petit armorial équestre de la Toison d’or, fol. 248, 1460-70.

Semiramida, De mulieribus claris, Boccacio, BNF, Français 599, Folio 5v, XV-XVI w.

Maestro Castello della Manta, Dziewięciu Dobrych Bohaterów i Dziewięć Dobrych Bohaterek, Castello della Manta, ok. 1420.

Fascynacja tematem sławnych mężów przeżyła druga młodość w czasach renesansu. W Italii pisali o nich np. Giovanni Gollona, Guglielmo Pastrengo, Petrarka, Boccacio; każde z dzieł nosiło wielce oryginalny tytuł De viris illustribus 😉 (no, ewentualnie Boccacia De casibus virorum illustrim oraz De claribus mulieribus – pierwszy osobny zbiór sławnych kobiet). Literatura późniejsza nie stworzyła już właściwie żadnego dzieła o tym schemacie, ale sławni mężowie pojawiali się w prawie każdym poważniejszym traktacie o tematyce moralno-politycznej jako ilustracja postaw i zachowań np. Virtutum et vitiorum exempla Guillaume’a Perault, De ethica Bartholomeusa Keckermanna.

Literatura:

Christiane L. Joost-Gaugier, The Early Beginnings of the Notion of „Uomini Famosi” and the „De viris Illustribus” in Greco-Roman Literary Tradition [w:] „Artibus et Historiae”, Vol. 3, No. 6 (1982)

Theodor E. Momsen, Petrarch and the Decoration of the Sala Virorum Illustrium in Padua [w:] „The Art Bulletin”, vol. 34, no. 2 (Jun. 1952)

James J. Rorimer, Margaret B. Freeman, The Nine Heroes Tapestries at the Cloisters [w:] „The Metropolitan Museum of Art Bulletin”, May 1949

Horst Shroeder, Der topos der Nine Worthies in Literatur und bildender Kunst (Göttingen) 1971

k.

Emblemata

Wiele, oj wiele czasu minęło od ostatniego wpisu. Jednakże ostatni semestr i sesja były tak intensywne, że kiedy pewnego dnia wstaliśmy rano i okazało się, że nie musimy nic robić długo nie mogliśmy powrócić do robienia czegokolwiek 😉 Teraz jednak, na półmetku wakacji, w ramach ostrożnej, eksperymentalnej rozgrzewki przed kolejnym semestrem oddajemy w wasze ręce ten oto wpis.

Ludzie już od dawien dawna wierzyli, że każdą rzecz i każde pojęcie da się wyrazić nie tylko słowem, ale też znakiem czy obrazem. Szybko okazało się, że rządzi nami szczególne upodobanie do zestawiania pojęć i obrazów przejawiające się najpierw w herbach i zawołaniach a potem w różnorodnych godłach, symbolach i alegoriach. Jedną z związanych z tym rzeczy, które zrobiły międzynarodową karierę były emblematy.

Emblemat to kompozycja literacko-obrazowa posługująca się przedstawieniem danego przedmiotu w celu wyrażenia pojęcia, idei lub czynności. Miał on przedstawiać idee moralizatorskie, religijne lub polityczne, szybko okazało się jednak, że ma o wiele więcej zastosowań i można wyodrębnić więcej grup tematycznych np. emblemata sacra, phisica, historica et mithologica, heroica, moralia czy amatori. Kluczem było zestawianie przedmiotów w zagadkowy (na pierwszy rzut oka) sposób, co zmuszało odbiorcę do wysiłku intelektualnego. Emblemat składa się z trzech częścihasła (lemma / motto), rysunku (ikon / pictura / imago) i wierszowanego wyjaśnienia (najczęściej w epigramacie). Emblematy były znane od starożytności ale największą popularnością cieszyły się, jak nietrudno zgadnąć, w renesansie i baroku. A wszystko zaczęło się w roku 1531, kiedy to wydano dzieło Emblematum liber, którego autorem był Andrea Alciato (Alciati) (kolejne wydania – 1534 Emblematum libellus i 1546 Emblemata). To właśnie od tytułu jego prac wziął swoja nazwę cały gatunek. Dzieła Alciatiego były wciąż wznawiane, jak grzyby po deszczu powstawały też kolejne zbiory emblematów np. Le Théâtre des Bons Engins Guillaume’a de La Perrière czy Book of Emblems George’a Wither. Na gruncie polskim emblematami zajmowali sie m. in. Mikołaj Rej – Źwierzyniec, Fredro – Peristromata Regum, Morsztyn – Emblemata, Lubomirski – Adverbium moralium sive de virtute et fortuna libellus W okresie swojego największego rozwoju emblematyka była  uważana wręcz za naukę. Przyczyniła się do wzbogacenia wielu dziedzin sztuki od teatru po malarstwo.

Andrea Alcatio, Emblematum liber, 1531.

Bracia de Bry, Emblemata Saecularia, 1592.

Peter Is(s)elburg, XVIII w.

Francisco Pona, Cardiomorphoseos sive ex corde desumpta emblemata sacra, 1645.

image2326

Emblematy ze stalli w katedrze pelplińskiej, XVII w.

Emblematyka, ikonologia i hieroglifika. Pojęciami pokrewnymi do emblematyki są ikonologia i hieroglifika, nie należy ich jednak ze sobą mieszać. Tak jak emblematyka także ikonologia miała swojego ojca – był nim Cesare Ripa, spod którego pióra wyszła Iconologia. Ona również dała nazwę gatunkowi, była dziełem kompletnym – tylko ją wznawiano, nie naśladowano. Ikonologia, w odróżnieniu od emblematyki dobiera znaki do pojęć i posługuje się tylko obrazami ludzi tworząc alegorie. Emblematyka natomiast dobiera znaki do konkretnych osób lub ogólnych pojęć posługując się obrazami przedmiotów, zwierząt i roślin (pojawiają się także ludzie, jednak ich rola jest zmarginalizowana). Emblemat jest kompletnie sztucznym tworem, którego wygląd i treść zależy tylko od układającego i może być ciągle zmieniana. Hieroglifika wyrosła na bazie popularności hieroglifów, które stały się modne po odnalezieniu w XV w. późnoantycznego dzieła Hieroglyphica przypisywanemu Horapollinowi. Traktaty hieroglificzne były swoistymi słownikami symboli, w zamyśle tłumaczącymi autentyczne egipskie znaki, przemieszanymi jednak z symboliką średniowieczną, biblijną, alchemiczną i z czymkolwiek metafizycznym co wpadło autorowi do głowy 😉 Najbardziej znane dzieło tego gatunku popełnił Piero Valeriano i nosiło ono tytuł Hieroglyphica sive de sacris Aegyptiorum litteris commentari.

Cesare Ripa, Amicitia, Iconologia, 1603.

Daniel Heinsius, emblemat, 1601.

Georgette de Montenay, Emblematum christianorum centuria / Cent emblemes chrestiennes, 1584.

k.

 

Literatura:

W. Tatarkiewicz, Estetyka nowożytna, Wrocław 1967

Emblemat [w:] Słownik literatury staropolskiej, red. T. Michałowskiej, Wrocław 1998

Emblemat [w:[ Słownik terminologiczny sztuk pięknych, red. S. Kozakiewicz, Warszawa 1969

Jędrzej Wawro

Chyba odeszliśmy trochę od tematyki założonej na początku i żeby zasłużyć na nazwę „łowcy sosrębów” czas na powrót do korzeni. Zatem dzisiaj wpis bardzo na ludowo 😉

Jędrzej Wawro przy pracy.

Andrzej Wawro, znany także jako Jędrzej Wowro, to jedna z najbarwniejszych postaci w polskiej sztuce ludowej.Urodził się w 1864 r. w Gorzeniu Dolnym k. Wadowic. Jego życie nie wyróżniało się spośród żywotów innych mieszkańców wsi tamtych czasów. Ojciec był  co prawda bogatym gospodarzem, przez chwilę nawet wójtem, jednak stracił majątek; kilkoro z rodzeństwa zmarło młodo, pozostała część rodziny poświęcała się utrzymaniu gospodarstwa. Jędrzejowi nie była dana edukacja w szkole (na zawsze pozostał analfabetą), swoje nauki czerpał z życia codziennego, kazań kościelnych, a potem, dzięki swojej pierwszej żonie, z opowieści o świętych. Imał się różnych zajęć – pracował w kopalni, papierni, pomagał w innych gospodarstwach, był nawet grabarzem. Kiedy pozwalał mu na to czas i okoliczności wyjmował kozik i rzeźbił.

Jędrzej Wawro, Ptaszki.

Jędrzej Wawro, Żyrandol, 1923-32.

Zapewne nigdy nie pomyślałby, że ma zadatki na artystę, gdyby los nie zetknął go w roku 1923 z Emilem Zegadłowiczem, znanym poetą okresu międzywojennego. Mieszkający niemal po sąsiedzku poeta był zafascynowany postacią Wawry i szybko został jego mecenasem i przyjacielem. Nazywał go „świątkarzem beskidzkim” i uważał za „najszczerszego artystę polskiego dzielącego wielkość swej prostoty z szeregiem bezimiennych snycerzy ludowych”. Napisał, że istotą Wowry są „łocy, bieda, głowa i palice: ciekawość patrząca i widząca, miłość potrzebująca, rozumienie radosne i wiedza techniczna.” Zegadłowicz promował Wawrę (tak skutecznie, że jego prace zostały wystawione nawet w Paryżu i Nowym Jorku) i zachęcał go do dalszej pracy, jako hołd dla artysty napisał Balladę o Wowrze, powsinodze beskidzkim, świątkarzu, o Bogu prawdziwym i Chrystusie frasobliwym rzeźbiącym patrona Beskidu

Jędrzej Wawro, Chrystus frasobliwy.

Jędrzej Wawro, Matka Boska, 1936.

Jędrzej Wawro był przede wszystkim rzeźbiarzem – tworzył figury Chrystusa, Marii i świętych, postacie świeckie są w jego twórczości marginalne. Swoje prace często bogato zdobił motywami roślinnymi, ptakami i aniołami. Miał także krótki epizod z grafiką – za namową Zegadłowicza wykonał 20 klocków drzeworytniczych, tzw. Piecątek beskidzkich, z których odbitki zostały potem wydane. Wawro był także znakomitym gawędziarzem jego opowieści zostały zebrane przez etnografa Tadeusza Seweryna i wydane w książce Świątkarz-powsinoga.

Jędrzej Wawro, Chrystus Frasobliwy, 1937.

Jędrzej Wawro, Archanioł Michał walczący z diabłem, 1937.

Jędrzej Wawro, Archanioł Michał strącający antychrysta do piekieł, klocek drzeworytniczy, 1925-28.

Jędrzej Wawro, Dzieciątko Jezus, 1925-28.

Talent kiełkował w Jędrzeju Wawro od zawsze i został z nim na zawsze. Tworzyć na poważnie zaczął późno, jednak kiedy mógł się temu poświęcić już na dobre, wykorzystał tę szansę skwapliwie i nie rozstawał się z narzędziami aż do śmierci (w 1937 r.). Pozostawał przy tym osobą prostolinijną i pełną autentyzmu, żyjącą według odwiecznych zasad i prawd życiowych.

 

 

Cytaty – E. Zegadłowicz, E. Kozikowski, O Jędrzeju Wowrze snycerzu beskidzkim. Wspomnienia, szkice, wiersze i opowiadania, Warszawa 1957, za: Chwalebne świątki i świątobliwe ptaszki Jędrzeja Wowry – powsinogi beskidzkiego na kulturaludowa.pl.

 

Polecam wirtualną wystawę Jędrzej Wawro – drzeworytnik mimo woli

http://www.drzeworyty.pl/wystawy/jedrzej-wawro–drzeworytnik-mimo-woli.html#

k.

 

 

Księgozbiór znakiem opatrzony

Książka i czytelnik są parą spojoną węzłami trwałymi, nierozerwalnymi.

– Jarosław Iwaszkiewicz

Mowa o ekslibrisie – graficznym znaku własnościowym określającym przynależność danej książki do księgozbioru konkretnego właściciela. Słowo to pochodzi od łacińskiego ex libris – spośród książek. Znak ten w postaci niewielkiej zadrukowanej kartki przylepiany był na wewnętrznej stronie okładki książki. Na kartce umieszczano zazwyczaj wyobrażenie graficzne, imię i nazwisko posiadacza, tudzież jego inicjały. Cechą nie pozostawiającą wątpliwości z czym mamy do czynienia było zawarcie tych dwóch kluczowych słów: ex libris. Księgoznak oprócz funkcji informacyjnej miał pełnić funkcję estetyczną, co przejawiało się w jego dekoracyjnej formie. Wyobrażenia graficzne były adekwatne do tematu i często zawierały elementy takie, jak otwarta księga, gęsie pióro itp. Jednak najwcześniejsze wyobrażenia z XV w. posiadały formę heraldyczną, rzadziej z portretem, natomiast często z przedstawieniem alegorycznym, mottem lub dewizą. Nie tylko osoby prywatne zamawiały ekslibrisy. Zlecającymi były też instytucje publiczne, jak np. szkoły. Posiadanie własnego księgoznaku było oznaką prestiżu społecznego, dumy z własnej kolekcji i formą wyróżnienia cennych tomów. Przy okazji przypominał osobie, której został wypożyczony egzemplarz o zwrocie i zabezpieczał przed utratą lub kradzieżą. Za pierwowzór ekslibrisów uważa się fajansową tabliczkę z wygrawerowanym imieniem egipskiego władcy Amenhotepa III, która była przywieszona do papirusowego zwoju. Protoekslibrisami były także malowane ręcznie herby rodowe i gmerki właścicieli, najczęściej na dolnych marginesach pierwszej karty. Przyjmuje się, że najwcześniejszym europejskim księgoznakiem jest pochodzący z ok. 1470 r. znak własnościowy niemieckiego kapelana klasztornego Hansa Iglera. Ekslibris ten jest wyjątkowy przez wzgląd na zabawę językiem, która nawiązuje do nazwiska posiadacza. Ostrzegał, że niezwrócenie książki grozi pokłuciem przez jeża (z niem. Igel – jeż).

Natomiast pierwszym znanym polskim ekslibrisem jest księgoznak wykonany dla biskupa Macieja Drzewickiego herbu Ciołek. Datowany jest na 1516 r. i wykonany w warsztacie Hieronima Wietora.

Przykładowe ekslibrisy:

1) heraldyczne:

2) odnoszący się bezpośrednio do tematyki – motyw książki:

3) zleceniodawców publicznych:

4) i wiele, wiele innych:

Odmianą ekslibrisu jest superekslibris, który polega na wykonaniu odcisku przeważnie metalowym tłokiem na oprawionej w skórze zewnętrznej stronie okładki. Tradycja takiego znakowania woluminów jest wcześniejsza, sięgająca już XIV wieku. Superekslibris zazwyczaj był umiejscawiany centralnie i zawierał herb, gmerk lub monogram właściciela. Częstym zabiegiem było jego złocenie.

Obecnie ekslibrisy stają się ponownie popularne, a współcześni artyści chętnie zabierają się za ich projektowanie, puszczając wodze fantazji i traktując jako jeden z etapów artystycznego rozwoju.

kgiz